https://mobirise.com/
logo ŁTA

Podanie babci szklanki wody, czyli o opiece nad osobą z otępieniem

Artykuł Soni Cieślik – psycholog Łódzkiego Towarzystwa Alzheimerowskiego


pobierz pdf


Pani Róża, 73–letnia drobnej budowy wdowa, blisko rok temu przeprowadziła się ze swojego mieszkania na osiedle domków jednorodzinnych, by zamieszkać razem z córką, 44–letnią Katarzyną i jej rodziną. Pewnego dnia, pod nieobecność domowników, pani Róża wymknęła się z domu i spotkała sąsiadkę. Wtedy po raz pierwszy zwierzyła się komukolwiek, że córka więzi ją w domu, okrada z emerytury i próbuje podtruwać, licząc na uzyskanie spadku. Pani Róża była bardzo roztrzęsiona, jednak w obawie przed zemstą ze strony córki, poprosiła, by sąsiadka nikomu o tym nie mówiła. Sąsiadka nie była pewna, jak zareagować. Na wszelki wypadek wolała więc trzymać się od tego domu z daleka. Od tamtej pory wielu sąsiadów ograniczyło kontakty z Katarzyną. W końcu, jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak traktować bezbronną staruszkę?


W tym przypadku jednak przemoc domowa była urojeniem – jednym z możliwych objawów procesu otępiennego. Otępienia (demencje), wbrew powszechnej opinii, nie są naturalnym etapem starości, lecz zespołem objawów chorobowych. Najczęściej diagnozowane jest otępienie w przebiegu choroby Alzheimera i otępienie o podłożu naczyniowym (np. po udarach) lub otępienie mieszane – połączenie dwóch wymienionych. Spotyka się również otępienia czołowo-skroniowe, z ciałami Lewy’ego, w przebiegu choroby Parkinsona, po urazach czaszkowo-mózgowych, niedotlenieniu czy zatruciu, towarzyszące guzom mózgu lub otępienia wynikające z chorób narządów innych niż mózgu (np. przewlekłej niewydolności nerek czy wątroby). Na ogół otępienie pojawia się w wieku starszym, jednak ze względu na różnorodne podłoże może wystąpić nawet u trzydziestolatków.


Niezależnie od pierwotnej przyczyny, proces otępienny ma charakter postępujący i z czasem prowadzi do tak znacznego upośledzenia funkcji poznawczych (m.in. pamięci, myślenia, języka), które uniemożliwia choremu samodzielne funkcjonowanie. Tempo narastania objawów, ich nasilenie i dokuczliwość dla otoczenia mogą być różne w każdym przypadku, jednak prędzej czy później chory staje się zależny od otoczenia. Najczęściej opiekunem osoby otępiałej zostaje jej dorosłe dziecko lub małżonek; rzadziej wnuki, rodzeństwo czy dalsza rodzina, a sporadycznie osoby niespokrewnione.


Celem artykułu jest przybliżenie sytuacji i codziennych trudności opiekunów osób z demencją oraz opis najbardziej uciążliwych objawów mogących towarzyszyć procesowi otępiennemu. Zdaje się bowiem, iż wyobrażenia i wiedza społeczeństwa niekiedy sprowadzają pracę opiekuna do podania siedzącej w fotelu staruszce szklanki wody. Przykłady, które zostaną przedstawione obrazują autentyczne doświadczenia opisywane przez opiekunów osób chorych, jak również sytuacje, z którymi mamy do czynienia na co dzień podczas pracy z pacjentami w Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Chorobą Alzheimera prowadzonym przez Łódzkie Towarzystwo Alzheimerowskie. Podstawowe dane bohaterów zostały zmienione.


Urojenia. Szacuje się, że wspomniane we wstępie urojenia mogą występować u około jednej czwartej cierpiących na chorobę Alzheimera. Najczęściej mają charakter prześladowczy i zwykle skupiają się na osobach z najbliższego otoczenia chorego. Często, tak jak w przypadku pani Róży, osoba chora twierdzi, że jest maltretowana, więziona, podtruwana lub okradana przez członków swojej rodziny. Nieco rzadziej oskarżenia dotyczą zdrady małżeńskiej. Nie oznacza to, że należy bagatelizować doniesienia starszych osób o przemocy! Każda taka skarga wymaga po prostu przyjrzenia się sytuacji.


W Ośrodku, co jakiś czas pani Sara wybiega ze świetlicy i stanowczo odmawia powrotu. Chce uciekać do domu, płacze, trzęsie się z nerwów – wierzy, że pozostali pacjenci oraz członkowie personelu chcą ją zabić i reaguje adekwatnie do tego przekonania. Co ważne – urojenia nie są efektem “złośliwości” pacjenta, ale zaburzeniem treści myślenia wynikającym z dysfunkcji mózgu. Są niepodatne na logiczną argumentację i niezwykle bolesne dla opiekunów – mimo działania w najlepszej wierze, mogą zostać przez chorego uznani za oprawców i przyczynę cierpienia.


Potrzeba przemieszczania się. W przebiegu choroby Alzheimera niekiedy występuje u chorych przymus bezcelowego lub pozornie celowego przemieszczania się. Pacjent czasem nie jest w stanie nawet sprecyzować dokąd tak koniecznie musi pójść ani nie potrafi się do tego przygotować (np. adekwatnie ubrać). Jest to objaw niezwykle niebezpieczny dla chorego – niejednokrotnie prowadzi do zaginięć, a w zimie również śmierci z powodu wychłodzenia. Z tego względu niektórzy chorzy wymagają całodobowego dozoru ze strony opiekuna.

Pani Katarzyna pewnego zimowego wieczoru zauważyła, że jej matka zniknęła z pokoju. Szukała jej po całym domu. Okazało się, że pani Róża wymknęła się przez okno na parterze i w samej koszuli nocnej, podczas śnieżycy próbowała wydostać się przez płot.


Trudno byłoby sobie wyobrazić pracę w Ośrodku bez drzwi wyjściowych, otwieranych od środka tylko przy użyciu specjalnego domofonu. Mimo to 82–letnia pani Grażynka codziennie stara się je sforsować lub wymknąć, gdy ktoś inny wychodzi - jest pewna, że jej małe dzieci zostały w domu same bez opieki. Adresu nie pamięta. Nie można ani na chwilę spuścić jej z oczu.


Brak wglądu w objawy. Wraz z postępem procesu otępiennego u pacjentów zanika poczucie choroby i tracą świadomość swoich objawów. Z jednej strony może to oznaczać redukcję lęku i rozpaczy wynikających z wiedzy o swoim stanie – pacjent staje się poniekąd “beztroski”. Z drugiej jednak strony brak wglądu w deficyty rodzi frustrację w sytuacjach, gdy narzucane są choremu ograniczenia – dlaczego opiekun zabrania mu używać kuchenki gazowej czy wychodzić po zakupy?


Mimo postępującej choroby pan Jan, reagował bardzo agresywnie, gdy żona zabraniała mu prowadzić samochód. Prosiła, tłumaczyła, próbowała chować kluczyki, ale ostatecznie mąż i tak je od niej wymuszał. Dopiero po spowodowaniu wypadku, odebrano mu uprawnienia. Gdy chory traci wgląd w swój stan, jego opiekun zostaje przez niego w pewnym sensie opuszczony na polu walki z chorobą, a próby zapewnienia bezpieczeństwa nie spotykają się ze zrozumieniem i wdzięcznością ze strony podopiecznego.


Zmiany osobowości. W przebiegu otępień nierzadko dochodzi u chorego do zmian osobowości. Osoba dotychczas dobrze funkcjonująca społecznie może stać się agresywna, egocentryczna i wulgarna lub bierna i obojętna. W Ośrodku, pan Cezary – do tej pory kulturalny mężczyzna, zaczął wdawać się w ostre kłótnie z innymi pacjentami, ignorować potrzeby i prawa otoczenia, robić niewybredne komentarze o treści seksualnej – nawet w stosunku do personelu. Próby zapanowania nad tymi zachowaniami mogą przynosić chwilową poprawę, ale w dłuższej perspektywie czasowej skazane są na niepowodzenie, gdyż rozhamowanie jest wyrazem postępującego uszkodzenia mózgu.


Osobom postronnym zwykle trudno zrozumieć, że pacjent nie zachowuje się w ten sposób celowo i że nie podlega to jego kontroli. Opiekun natomiast może doświadczyć poczucia straty bliskiej osoby z powodu zmiany jej osobowości w sposób bardziej dotkliwy niż w przypadku występowania u niej jedynie zaburzeń poznawczych. Do tej pory opiekował się swoją mamą, która miała problemy z pamięcią, a teraz mieszka z kobietą, która wydaje się obcym i w dodatku wstrętnym człowiekiem. Często opiekunowi towarzyszy także wstyd za zachowanie podopiecznego i bezradność z powodu braku możliwości kontroli zachodzących zmian.


Utrata kontaktu. Na pewnym etapie choroby dochodzi do utraty kontaktu z podopiecznym – zarówno tego “słowno-logicznego”, jak i emocjonalnego. Chory może przestać rozpoznawać swojego opiekuna i inne bliskie osoby, a nawet siebie samego w lustrze. Jest to moment szczególnie trudny dla rodziny pacjenta – na dobre rozpoczyna się proces żałoby po chorym. Jest to bardzo szczególna żałoba – psychicznie bliska osoba już odeszła, ale fizycznie wciąż istnieje i potrzebuje intensywnej opieki.


Pani Helena zawsze była odbierana z Ośrodka przez swojego męża, codziennie o tej samej godzinie. Reagowała na jego widok wyraźnie entuzjastycznie, chwilami trudno było wręcz uwierzyć, że naprawdę jest chora. Wydawała się w nim równie zakochana, jak przed trzydziestoma laty w dniu ślubu. W pewnym jednak momencie nie tylko już nie cieszyła się z jego przyjścia, ale przestała go rozpoznawać, a co za tym idzie – nie chciała wracać z nim do domu, traktowała jak obcego człowieka - była obojętna, a nawet wroga.


Kwestie “techniczne”. Opieka nad osobą z otępieniem wiąże się także z koniecznością wprowadzenia zmian w zakresie trybu życia opiekuna i dostosowania miejsca zamieszkania. Na pewnym etapie choroby pacjent jest niezdolny do samodzielnego życia i konieczne jest zamieszkanie z opiekunem. Dom, w którym przebywa chory musi zostać dostosowany do jego objawów. Wskazane jest zabezpieczenie szafek z lekami i produktami spożywczymi (chorzy potrafią wyjadać przypadkowe leki czy choćby cukier z cukiernicy), gniazdek elektrycznych, kurków z gazem i wodą, drzwi wyjściowych, a nawet okien, przez które chory może uciekać lub też pomylić je z drzwiami.


Kiedy pani Róża zamieszkała w domu Katarzyny, kobieta z początku próbowała łączyć opiekę nad matką z dotychczasowym życiem. Z czasem jednak musiała zrezygnować z pełnoetatowej pracy 


w banku i zdać się na utrzymanie męża, co pogorszyło sytuację ekonomiczną rodziny. Katarzyna nie miała czasu, by zająć się dwójką swoich córek (11 i 14 lat) w takim zakresie jak wcześniej – mało tego, często musiała prosić dziewczynki o pomoc w obowiązkach domowych i zajęcie się psem. Przestała spotykać się ze znajomymi i rekreacyjnie biegać, co dotychczas pomagało jej się odstresować. Spędzenie czasu z mężem stało się nieosiągalnym luksusem. Pani Róża wymagała całodobowego dozoru.


Wysiłek fizyczny. Chory prędzej czy później wymagać będzie także pomocy przy najbardziej podstawowych czynnościach higienicznych i zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych – podawaniu leków, karmieniu, podnoszeniu, kąpaniu, zmianie pampersów, ubieraniu czy obcinaniu paznokci. Stanowi to szczególny problem, gdy pacjent staje się już osobą leżącą lub kiedy nie współpracuje z opiekunem i stawia fizyczny opór.


Trudno sobie wyobrazić, jaki wysiłek fizyczny musi włożyć ważąca 55 kg starsza kobieta, która codziennie myje i przebiera swojego ważącego 80 kg chorego męża. W Ośrodku jedna z podopiecznych, pani Jolanta z chorobą Parkinsona, potrzebuje pomocy przy każdym podnoszeniu się z fotela, siadaniu czy przejściu kilku metrów – często konieczna jest asysta dwóch osób. Podniesienie chorej lub dosunięcie jej krzesła do stołu wymaga użycia całego ciężaru własnego ciała.


Syndrom wypalenia opieką. Opieka nad osobą otępiałą wiąże się z ogromnym nakładem czasu, energii, pieniędzy i poświęceniem wielu własnych potrzeb. Część opiekunów może jednak doświadczać przy tym poczucia satysfakcji z powodu pomocy bliskiej osobie oraz czerpać radość z możliwości kontaktów z nią, zwłaszcza gdy choroba przebiega stosunkowo łagodnie. Niestety nie wszystkie rodziny łączą zażyłe i pozytywne więzi, a osoby chore niekoniecznie w przeszłości musiały być dobrymi małżonkami czy rodzicami.


Pani Róży i jej córki nigdy nie łączyły ciepłe relacje. Katarzyna od dziecka uważała, że matka faworyzuje jej starszą siostrę i czuła się tym “gorszym” dzieckiem, na którym matka wyładowywała gniew i frustrację. Siostra Katarzyny zmarła kilka lat temu i kobieta została dla pani Róży jedyną, bliską rodziną. Mimo żalu żywionego do matki, czuła się w obowiązku nią zająć. Towarzyszyło jej jednak ciągłe poczucie krzywdy i niesprawiedliwości. Natomiast poczucie winy i lęk przed ponownym niespełnieniem oczekiwań matki nie pozwalały Katarzynie zorganizować dla pani Róży innej formy opieki.


Opieka nad matką doprowadzała Katarzynę nie tylko na skraj możliwości fizycznych i ekonomicznych, ale także psychicznych. Kobieta nie mogła realizować naturalnych dla swojego wieku zadań rozwojowych dotyczących opieki nad dziećmi, relacji z mężem, kariery zawodowej czy kontaktów towarzyskich. Nie miała ani czasu, ani siły na spotkania z przyjaciółmi, sąsiedzi zaczęli omijać jej dom, a dalsza rodzina wypominała błędy i pouczała w kwestiach domowej opieki nad matką, pogłębiając dodatkowo u kobiety poczucie winy. Katarzyna bała się również, że być może sama jest w jakimś stopniu genetycznie obciążona chorobą Alzheimera.


Długotrwała opieka nad chorym bliskim może prowadzić do wyczerpania psychicznego, którego objawy określane są mianem syndromu wypalenia opieką. Przejawiać się on może przewlekłym zmęczeniem, lękiem, poczuciem osamotnienia, bezradności a nawet winy. Nierzadko pojawia się frustracja i gniew – również względem chorego, zaburzenia koncentracji uwagi, bezsenność czy też kliniczna depresja i uzależnienia. Ostatecznie opiekun sam zaczyna potrzebować pomocy i przestaje być zdolny do pełnienia swoich obowiązków wobec podopiecznego.


Podsumowując, celem artykułu było przybliżenie Czytelnikowi realiów opieki nad osobą cierpiącą na chorobę otępienną oraz zwrócenie większej uwagi na trudną sytuację opiekunów. Jako społeczeństwo mamy tendencję do szybkiego i surowego oceniania rodzin pacjentów. Przed opiekunem stawiane są niezwykle wysokie wymagania – oczekuje się od niego zapewnienia podopiecznemu fachowej czy wręcz specjalistycznej opieki medycznej i pielęgnacyjnej, a pełne poświęcenie wydaje się być moralnym obowiązkiem. W związku z tym, ciężka praca opiekunów rzadko spotyka się z wdzięcznością nie tylko ze strony ich podopiecznych, ale także ze strony otoczenia, co dodatkowo przyczyniać się może do rozwoju syndromu wypalenia opieką. Jak się bowiem okazuje, opieka nad starszą, otępiałą osobą nie polega wyłącznie na słynnym “podaniu starej matce szklanki wody”. Być może artykuł ten przyczyni się do zmiany sposobu postrzegania codziennych trudności oraz roli opiekunów osób cierpiących na choroby otępienne. 


Gdy rozpada się komunikacja

Artykuł Magdaleny Rumienieckiej – logopedy Łódzkiego Towarzystwa Alzheimerowskiego


pobierz pdf


Towarzyszy nam niemal w każdej chwili niezależnie od tego kim jesteśmy, jaką wykonujemy profesję, w jakim jesteśmy wieku. Jest niezbędna do załatwienia najbardziej prozaicznych spraw jak choćby kupno ziemniaków w osiedlowym sklepie. Bez niej trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie w najmniejszej nawet grupie społecznej, którą tworzy najbliższa rodzina. Czasami uznawana jest za umiejętność tak podstawową, że niemożliwa wydaje się do zaakceptowania perspektywa jej utraty przez bliską dla nas osobę. Mam tutaj na myśli mowę. Rozwija się ona już od narodzin człowieka i z wiekiem umiejętność ta jest coraz bardziej doskonalona. Coraz częstsze są jednak sytuacje, w których dochodzi do jej utraty na skutek procesów neurodegeneracyjnych. Przyczyną wspomnianych procesów są postępujące choroby, takie jak m.in. choroba Parkinsona, choroby naczyniowe czy najczęstsza w ostatnich latach przyczyna otępienia – choroba Alzheimera. Choć wspomniany problem jest zjawiskiem stosunkowo często dotykającym w sposób szczególny rodzin opiekujących się osobami starszymi, świadomość społeczna na ten temat pozostaje w dalszym ciągu niewielka. Kwestia ta pozostaje często zbagatelizowana i niejednokrotnie słyszy się stwierdzenie, że „to normalne, na starość tak już jest”. Z uwagi na fakt, iż jest to szerzący się na dużą skalę mit, chciałabym w niniejszym artykule przybliżyć problematykę zaburzeń językowych w otępieniu, podkreślając równocześnie, że jest to stan zdecydowanie patologiczny i wymaga objęcia osoby chorej opieką logopedyczną. W terapii duży udział przypada opiekunom chorego, na co chciałabym zwrócić szczególną uwagę, wskazując na możliwe do podjęcia w warunkach domowych działania wspomagające komunikację z chorym. Z problemem zaburzeń mowy w otępieniu spotykam się regularnie w Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Chorobą Alzheimera w Łodzi, gdzie prowadzę terapię logopedyczną dla uczestników ośrodka. Przedstawione w artykule przykłady zaczerpnięte zostały z mojej codziennej pracy oraz doświadczeń osobistych. W celu zapewnienia anonimowości imiona chorych w przytoczonych sytuacjach zostały zmienione.


Pani Dorota już od pierwszego momentu rozmowy wydawała się zmieszana i skrępowana. Gdy tylko zaczynała konstruować odpowiedzi na zadawane jej pytania, co chwilę przerywała mówienie i zamykała oczy próbując sobie przypomnieć pożądane słowo, a na jej twarzy malował się intensywny wysiłek i zdenerwowanie. Po chwili, świadoma swoich ograniczeń, samodzielnie próbowała wyjaśnić, że zmaga się z chorobą Alzheimera i ma problemy z mówieniem. Z kolei pan Dariusz, nie wiedząc jak nazwać daną rzecz, za każdym razem wyjaśnia, że „on tego nie używa, tym zajmuje się żona”. Jeszcze inaczej z trudnościami językowymi radzi sobie Pani Barbara – stara się zastąpić pożądane słowo innym bądż stosuje omówienia (na przykład opisuje przeznaczenie danego przedmiotu), często dynamicznie pokazuje gestem, w jaki sposób używa się danego przedmiotu (na przykład potrząsa rytmicznie ręką nad głową, gdy widzi obrazek przedstawiający grzebień).


Wszystkie przywołane sytuacje związane są z tym samym czynnikiem – zaburzeniami pamięci. Jest to jeden z pierwszych i kluczowych deficytów w chorobie Alzheimera, który powoduje przejawy zaburzeń językowych. Początkowym objawem zaburzeń pamięci we wspomnianej chorobie otępiennej często jest brak gotowości słowa oraz trudności w zakresie nazywania przedmiotów. Świadomość problemu jest u chorych zróżnicowana – rzadko jest tak wyraźna jak u pani Doroty, jednak często jest w mniejszym bądź większym stopniu zachowana, zwłaszcza na początku choroby oraz w jej średnio zaawansowanym stadium. Pani Dorota ma duże trudności z przypominaniem sobie słów, jednak poza tym nie obserwuje się u niej innych istotnych zaburzeń językowych. Duża świadomość zaistniałych problemów powoduje, że kobieta nie próbuje ich ukrywać, lecz wywołują one u niej znaczną irytację oraz zawstydzenie w codziennych sytuacjach komunikacyjnych. Dwa kolejne przykłady ukazują częste mechanizmy kompensacyjne. Pan Dariusz próbuje w logiczny sposób uzasadnić brak znajomości określonych słów, natomiast Pani Barbara chce skutecznie ominąć te słowa, których w danym momencie nie pamięta, dlatego próbuje swoją myśl przedstawić w inny sposób, wielokrotnie jej wypowiedzi zawierają liczne wtrącenia typu „ten tego, tego to...”.


Jak pokazuje codzienny kontakt z chorymi, wielokrotnie wypracowują oni sobie różnorodne mechanizmy radzenia sobie ze wspomnianymi trudnościami językowymi. Z reguły mają ogromną potrzebę nawiązania kontaktu werbalnego i wyrażenia własnych myśli czy potrzeb. W jaki sposób możemy pomóc choremu w przypadku trudności nominacyjnych oraz braku gotowości słowa?

Przede wszystkim należy cierpliwie poczekać na odpowiedź. Chorzy często potrzebują większej ilości czasu na wyrażenie swoich myśli. Jeśli wiemy jakiego słowa chce użyć chory, możemy podpowiedzieć mu pierwszą sylabę, dając tym samym szansę, aby samodzielnie przypomniał sobie dalszą część wyrazu. Ważne jest, aby pozwolić choremu wypowiadać się i nie mówić „za niego”.


Pani Bogusława próbuje „zapełnić słowami” każdy moment ciszy, gdy usiłuje odpowiedzieć na zadane jej pytanie. Mówi bardzo dużo, a z jej wypowiedzi często trudno wyodrębnić jakąś konstruktywną myśl przewodnią. Jeśli nie potrafi udzielić odpowiedzi, stosuje liczne dygresje w żaden sposób niepowiązane z podjętym wątkiem rozmowy. Pan Daniel natomiast obraca w żart niemal każdy kierowany do niego komunikat. Nadmierną wesołkowatością próbuje kamuflować nieumiejętność wykonania postawionego mu zadania. Tego typu zachowania zwykle są przejawem zaburzeń w zakresie rozumienia mowy. W tym przypadku chorzy również próbują często „ukryć” swoje trudności, które mimo wszystko zazwyczaj szybko się ujawniają. Deficyty w obszarze rozumienia mowy mogą być nasilone w różnym stopniu w zależności od zaawansowania choroby otępiennej. Wskazane jest jednak, aby w każdym przypadku, w którym mamy do czynienia z osobą zmagającą się z otępieniem, zastosować kilka zasad wspomagających komunikację z chorym. Najważniejsze jest, aby kierować do chorego proste i krótkie komunikaty. Należy mówić spokojnym głosem, niezbyt szybko (normalnym tempem). Jak wspomniałam wcześniej, trzeba dać osobie z otępieniem czas na pożądaną reakcję. Wypowiedzi warto wspomagać gestem (na przykład pokazując na fotel, jeśli mówimy, aby chory na nim usiadł). Można posługiwać się również rzeczywistymi przedmiotami w celu ułatwienia choremu zrozumienia naszych intencji (na przykład pytając chorego czy woli założyć czapkę czy kapelusz warto pokazać mu te dwa przedmioty).


Choroba otępienna jest niejednokrotnie u danej osoby na tyle dalece posunięta, iż przeprowadzenie typowej sesji terapeutycznej zawierającej zestaw ćwiczeń stymulujących funkcje językowe jest w tym przypadku nieosiągalne. Podejmowane próby nawiązania kontaktu werbalnego także z podopiecznymi z głębokimi deficytami w tym zakresie pokazują, że działania te są niezwykle ważne i służą zaspokojeniu potrzeby komunikacji, która wbrew pozorom często jest u nich bardzo silna. Pani Halina zwykle rezygnuje z udziału w terapii niemal po chwili od wejścia do gabinetu. Wydaje się bardzo zdystansowana i niespokojna. Kiedy jednak znajduje się wśród pozostałych podopiecznych, w miejscu, w którym czuje się bezpiecznie, chętnie czyta fragmenty gazet oraz opowiada o swojej mamie oraz miłych wspomnieniach z dzieciństwa. Uśmiecha się na myśl o swojej prawnuczce. Pani Alicja, zwykle roztrzęsiona i zagubiona, uspokaja się opowiadając o swojej dawnej pracy w przedszkolu. Stan choroby pani Elżbiety nie pozwala na nawiązanie z nią logicznej rozmowy. Kobieta zwykle wydaje się wyizolowana, jej twarz sprawia wrażenie maskowatej. Wystarczy jednak zanucić melodię znanej piosenki sprzed lat i już po chwili pani Elżbieta zaczyna śpiewać nie popełniając błędów w tekście, a na jej twarzy widać zadowolenie. Pan Karol – choć zaburzenia mowy są u niego bardzo wyraźne – zawsze odpowiada na kierowane do niego komunikaty „dzień dobry” oraz „do widzenia”, a niejednokrotnie jako pierwszy wypowiada te formuły grzecznościowe.


Zaawansowane stadium otępienia znacznie utrudnia komunikację z chorym i często nie pozawala już na prowadzenie intensywnej i efektywnej terapii logopedycznej. Nie oznacza to jednak, że powinno się wówczas zaniechać jakichkolwiek działań wspomagających funkcje językowe. Najistotniejszym założeniem terapii logopedycznej jest bowiem podtrzymywanie każdej, możliwej na danym etapie choroby aktywności językowej osoby chorej. Ważny jest tutaj wymiar emocjonalny podejmowanych czynności, choć – jak w wyżej wymienionych przykładach – ich charakter praktyczny jest raczej niewielki. Najdłużej zachowane u człowieka funkcje językowe dotyczą tzw. mowy automatycznej. Obejmuje ona ciągi zautomatyzowane, czyli takie wypowiedzi, które są najmocniej utrwalone w pamięci i nie wymagają zbytniego zaangażowania intelektualnego. Zaliczamy tutaj na przykład znane choremu piosenki, modlitwy, wiersze, a także nazwy dni tygodnia, miesięcy czy pór roku. Tego typu aktywności językowe będą możliwe do podjęcia przez chorego przez długi czas nawet wówczas, gdy deficyty komunikacyjne są już głębokie. Jeśli sprawujemy opiekę nad osobą, u której zaburzenia mowy znacznie przybrały na sile i trudno już o nawiązanie logicznej rozmowy, warto pamiętać, że inicjowanie u chorego automatycznych czynności językowych nie jest bezpodstawne i należy je utrzymywać jak najdłużej. Mowa stanowi istotny element człowieczeństwa, dlatego zachowanie jej choćby w namiastkowej formie może pomóc choremu w odnajdywaniu własnej tożsamości. Co należy zrobić? Przypomnijmy sobie ulubione piosenki bliskiej osoby,


znane modlitwy, wiersze oraz inne dobrze utrwalone teksty (przede wszystkim te, które są dla chorego ważne emocjonalnie), a następnie zachęcajmy do jak najczęstszego ich powtarzania. Utrzymujmy w umyśle chorego jak najwięcej miłych wspomnień – wracajmy w próbach rozmowy do ważnych i radosnych wydarzeń, podejmujmy tematy bliskie osobie z otępieniem. Rozmawiajmy z chorym, choć może wydawać się to czynnością bezcelową.


Warto wspomóc się przy tym na przykład albumem z rodzinnymi zdjęciami. Wspominając różne chwile z życia możemy również pomóc osobie z demencją w odnalezieniu się w rzeczywistości – przypominajmy imiona bliskich osób, opisujmy relacje łączące z nimi chorego. Każdego dnia przypominajmy bliskiej osobie aktualny dzień tygodnia, miesiąc, porę roku. Pozwalajmy choremu mówić – w rozmowie spontanicznej nie próbujmy mu przerywać i poprawiać go mimo ujawniających się deficytów.


Terapia logopedyczna uczestników ośrodka dostosowana jest do stopnia zaawansowania choroby i skupia się na podtrzymywaniu zachowanych u nich funkcji językowych. W zależności od możliwości chorego obejmuje ona ćwiczenia językowe w warunkach gabinetowych bądź krótkie rozmowy spontaniczne na sali ogólnej. W trakcie terapii podopieczni wykonują ćwiczenia m.in. w zakresie pisania, czytania, nazywania, rozumienia poleceń czy ciągów zautomatyzowanych.


W procesie terapeutycznym niezwykle istotne jest zaangażowanie opiekunów chorego. Nawet w przypadku, gdy pacjent objęty jest specjalistyczną opieką logopedyczną, efektywność podjętej terapii zależy od współpracy z jego otoczeniem. Rodzina ma największy wpływ na rezultaty terapii, gdyż przebywa z chorym na co dzień i styka się z największą liczbą sytuacji komunikacyjnych z udziałem osoby dotkniętej otępieniem. Terapia logopedyczna powinna więc być tylko dopełnieniem prowadzonej systematycznie terapii w warunkach domowych.


Omawiając różnorodne przykłady wskazałam kilka zasad obowiązujących w trakcie komunikacji z osobą z otępieniem. Kończąc artykuł chciałabym również zasugerować konkretne aktywności językowe, które można inicjować z udziałem chorego w codziennych sytuacjach domowych. Działania te nie są kosztowne i wymagające, a mogą przedłużyć komfort życia pacjenta i jego opiekunów. Co można w tym kierunku zrobić? Warto zachęcić osobę z otępieniem do nazywania przedmiotów znajdujących się w zasięgu jej wzroku (mogą to być na przykład meble i przedmioty w salonie, w którym aktualnie się znajdujemy, a także produkty spożywcze, które wyciągamy z lodówki podczas gotowania obiadu itd.). Możemy również poprosić, aby bliska nam osoba spróbowała wymienić jak najwięcej słów należących do danej kategorii znaczeniowej (na przykład owoce, ubrania, napoje czy środki transportu) – w ten sposób wspomagamy gotowość słowa. Kiedy spędzamy wspólnie czas, poprośmy chorego o głośne przeczytanie nam artykułu (warto również pozostawić plik gazet lub książki na stoliczku nocnym osoby z otępieniem, aby sprowokować spontaniczne sięganie po te przedmioty i samodzielne ich czytanie/przeglądanie). Zachęcajmy bliską osobę do pisania – aby zapewnić jej poczucie sensu wykonywanej czynności zasugerujmy, że potrzebujemy jej pomocy, na przykład do przepisania podania (możemy również dyktować tekst). Codziennie powtarzajmy z osobą chorą nazwy dni tygodnia, miesięcy i pór roku (przypominajmy aktualną datę). Prośmy o dokańczanie wypowiadanych przez nas przysłów. Jeśli jest to możliwe, rozwiązujmy wspólnie krzyżówki. Zaproponujmy choremu rozwiązywanie prostych wykreślanek wyrazowych, które możemy zakupić w ulicznym kiosku. Niezależnie od stopnia zaawansowania otępienia, starajmy się rozmawiać z osobą z demencją jak najczęściej, szczególnie na tematy jej bliskie. Jeśli chory nie nawiązuje już kontaktu werbalnego, nie zapominajmy o aktywności językowej w jego kierunku z naszej strony. Pamiętajmy, że potrzeba komunikacji z otoczeniem jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Zwracając się do osoby z otępieniem miejmy na uwadze fakt, iż jest to ważny element człowieczeństwa, który warto podtrzymywać do końca, nawet w namiastkowej, wydawałoby się biernej, formie.